Misia

Odeszła za tęczowy most.

Misiulka to już starsza dama, urwała się z łańcucha i tak do nas trafiła.Uczyła się w d życia bez łańcucha i z człowiekiem od nowa. A jest naprawdę mądra. Do tej pory leczona była encortonem z uwagi na raka listy mlecznej, zabieg był odsuwany z uwagi na stan serca. Stan był dobry Miska pięknie jadła, biegała itp. Guzki pięknie się pochłaniały. Duże zwyrodnienia zwłaszcza kręgosłupa spowodowane zapewne i wiekiem , ale tez łańcuchem na jakim wisiała , jedno koło zostało jej przy obroży, no i wiek już swój. Zaczęło się coś dziać w przeciągu krótkiego czasu, pomimo apetytu, regularnych wypróżnień. Misia zaczęła chudnąć . Kolejne USG , pokazało zmiany, skierowanie na rtg. I tu wstrząs- olbrzymi guz. Na zdjęciach wyglądał jak wrośnięty w jelita. Szanse małe, ale były. Wyniki krwi wykazały małą anemie i leukocyty, organizm walczył,

Misia chciała żyć.

4.07.17r.

Misiulka kwitnie nam dosłownie. Przybrała na wadze,jest wesoła. Dostaje leki przeciwbólowe na stawy, bez nich, ma problem z chodzeniem. W tym miesiącu, jedziemy też z seniorka na kontrolę sprawdzić czy nic się nie dzieje. Misia zbiera na leki na wizytę w gabinecie i jedzonko dla starszych psiaczków.